W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Trzy debaty

19 listopada 2017

W minionym tygodniu w Parlamencie Europejskim tutaj w Strasburgu przeprowadzono blisko trzydzieści debat, ale sądzę, że trzy z nich zasługują na szczególną uwagę. Pierwsza dotyczyła prześladowań chrześcijan na świecie. Występując w sali plenarnej, przypomniałem, że według organizacji Open Doors prześladowaniom takim podlega aż 200 milionów chrześcijan. Co roku Parlament Europejski wskazuje i potępia przypadki zbrodni i dyskryminacji w poszczególnych krajach świata, a na tej niechlubnej liście jest aż 50 państw. Podkreśliłem także, że agencje unijne powinny bardziej zdecydowanie przeciwdziałać prześladowaniom i nieść konkretną pomoc. Niestety obecnie obserwujemy tendencję większego zaangażowania Unii Europejskiej w ochronę praw i prześladowań tzw. mniejszości seksualnych niż chrześcijan. To smutna prawda. Inni posłowie ubolewali, że tak rzadko zajmujemy się tym palącym problemem, a wynika to z faktu, że Unia Europejska sama nie ceni i nie pielęgnuje swoich chrześcijańskich wartości, a kraje, które to czynią, takie jak Polska, prześladuje się i piętnuje.

Dowodem była druga debata właśnie na temat sytuacji w zakresie praworządności i demokracji w Polsce. Przypomnę, że licząc od stycznia 2016 roku była to już piąta debata dotycząca Polski. Trzy razy sprawą Polski zajmowała się Komisja Wolności i Swobód Obywatelskich, a uchwaloną po debacie w Strasburgu rezolucję przekażemy znowu do tejże komisji, która po opracowaniu stosownego raportu znów prześle go nam na sesję plenarną w Parlamencie. Ta ostatnia już piąta debata dotycząca Polski podobna była do czterech poprzednich. Reprezentujący Komisję Europejską Frans Timmermans domagał się, aby przyjmowane w Polsce ustawy dotyczące sądownictwa były zgodne z unijnym prawem, powtórzył zastrzeżenia co do funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, prześliznął się przez projekty prezydenta Andrzeja Dudy, krytykował wpływ ministra sprawiedliwości na sądy powszechne.

Wypowiedzi przedstawicieli grup politycznych można określić jako standardowe. W imieniu największej grupy Europejskiej Partii Ludowej europoseł Janusz Lewandowski, cytując samospalonego człowieka, twierdził, że „...Polska to nie to samo, co polski rząd...”. Rozdzierał szaty nad rzekomymi nadużyciami władzy w Polsce, która „toleruje ksenofobię, rasizm i faszyzm”. W imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów odpowiedział mu europoseł Ryszard Legutko, twierdząc, że do tej pory sądził, że istnieje jakaś granica bezwstydu, ale po wypowiedzi kolegi zmienił zdanie. Całą debatę określił jako „orwellowski seans”, „antypolską orgię”, a unijnym decydentom zarzucił „stare kolonialne nawyki”. Wypowiedź ta korelowała także z wcześniejszą mową przewodniczącego socjalistów Gianniego Pittelli, który powiedział, że „nie zostawimy Polski samej”.  

Dla mnie jednak prawdziwe intencje tzw. unijnych elit ujawnił szef liberałów Guy Verhofstadt, dla którego, jak się wyraził, „to polski rząd postradał zmysły”. Dalej twierdził: „Nie atakujemy Polski jako kraju, tylko polski rząd. Chodzi o Kaczyńskiego, który kopiuje Orbána i buduje nieliberalne państwo - o to chodzi”. Czyli oczywisty zarzut, że w Polsce odchodzi się od budowania państwa liberalnego. W optyce Verhofstadta to państwo zamknięte, a nie otwarte, jakby chciały przeróżne fundacje, które w nazwie mają otwartość. Ot, chociażby Open Society Foundations George’a Sorosa, I tu warto przywołać trzecią debatę, w której poruszano sprawę przelewów pieniężnych do rajów finansowych. Podczas tejże debaty przemawiał brytyjski europoseł Nigel Farage, który zarzucił decydentom europejskim więcej niż obłudę. Zwrócił uwagę, że środki na finansowanie śledztw dotyczących rajów podatkowych pochodziły od George’a Sorosa. W związku z tym dodał też, że zastanawia się, czy Parlament nie szuka w złym miejscu. Przypomniał, że ostatnio sam George Soros, na swoje fundacje „Otwartego Społeczeństwa”, które wspierają ponadnarodowe struktury, takie jak Unia Europejska, przeznaczył 18 miliardów dolarów. A wpływy George’a Sorosa w Brukseli są nadzwyczajne. Farage dodał też, że tylko w ubiegłym roku fundacje „Otwartego Społeczeństwa” Sorosa spotkały się z Komisją Europejską 42 razy. Przypominał to, co już mówiłem Państwu przed rokiem, że na liście Sorosa znalazło się 226 europosłów, na których może on liczyć w Parlamencie Europejskim. Stąd też brytyjski europoseł pytał, kto w tym Parlamencie w sposób pośredni lub bezpośredni otrzymywał dotacje od amerykańskiego miliardera i domagał się powołania specjalnej komisji do zbadania tej sprawy. Apel ten oczywiście zignorowano, ale głos wybrzmiał. Sądzę, że warto jednak, aby wsłuchali się w to nie tylko poszukujący odpowiedzi na pytanie, kto tak naprawdę rządzi w Unii Europejskiej.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł