W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Przed kanikułą

28 czerwca 2015

Mija rok od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Niebawem rozpoczną się wakacje, czyli kanikuła. Okres ten obfitował w wiele politycznych wydarzeń. Przypomnę, że zaczęło się od ustalenia personalnej obsady, nie tylko tu, w Parlamencie Europejskim, ale także w Komisji i Radzie. Nowym przewodniczącym Komisji Europejskiej został były luksemburski premier Jean-Claude Juncker, którego pozycja zaraz na początku urzędowania została osłabiona przez głośną aferę LuxLeaks dotyczącą tworzenia przez Junckera raju podatkowego w Luksemburgu niezgodnego z dyrektywami Komisji Europejskiej, którą teraz Juncker kieruje.

Stąd przedstawiane przez niego inicjatywy, jak utworzenie jednej prokuratury europejskiej, europejskiej armii, czy Funduszu Inwestycji Strategicznych Unii Europejskiej automatycznie straciły swój impet. Impetu tego brak także nowo wybranemu przewodniczącemu Rady Europejskiej Donaldowi Tuskowi. Nie tylko polskie, ale i zagraniczne media dostrzegają jego słabość, brak inicjatywy, niemal przyklejenie się do kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Wybrano też nowy zespół komisarzy. Polskiej kandydatce Elżbiecie Bieńkowskiej przypadła teka związana m.in. ze sprawami kosmicznymi, choć sama polska komisarz nie świeci na europejskim niebie jak gwiazda, czego chcieliby, szczególnie przed wyborami, politycy PO. Stała się ona raczej synonimem konfliktów, jak i przedmiotem żartów.

Gołym okiem widać, że unijni liderzy nie są w stanie udźwignąć ogromu problemów, z którymi zmaga się Unia Europejska. Organizacja ta trzeszczy w szwach. Najbardziej głośną jest sprawa Grecji, która pomimo sześcioletniej wielomiliardowej pomocy nadal stoi na skraju bankructwa. Jej wyjście ze strefy euro może oznaczać opuszczenie Wspólnoty i stopniowy jej demontaż. Nadal brak nie tylko recepty, ale pogłębionej refleksji nad słowami papieża Franciszka, który pod koniec ubiegłego roku gościł w Parlamencie Europejskim w Strasburgu i przyrównał Europę do „babci, bezpłodnej i nietętniącej życiem”. Z diagnozą tą zgadzają się konserwatywni europosłowie w Parlamencie Europejskim, próbując zmienić, zreformować unijne struktury.

Dostrzegają to obywatele w wielu krajach Unii Europejskiej, obdarzając ich zaufaniem. Nasza frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów odniosła w ciągu roku dość spektakularne sukcesy. Nie tylko stała się trzecią co do wielkości grupą polityczną w Parlamencie, ale też kolegom konserwatystom brytyjskim udało się zwyciężyć w wyborach w Wielkiej Brytanii, a co więcej, samodzielnie rządzić tym krajem. Szykują się też do referendum w sprawie wyjścia lub pozostania w Unii Europejskiej. Polski europoseł z naszej frakcji Andrzej Duda został wybrany prezydentem Polski. Kolegom z Finlandii udało się osiągnąć dobry wynik w wyborach parlamentarnych, co sprawia, że współtworzą rząd, a ich lider został ministrem spraw zagranicznych tego kraju. Niemiecka partia AfD (Alternatywa dla Niemiec), której europosłowie także zasiadają w naszej grupie krok po kroku zdobywa coraz więcej mandatów w wyborach do Landtagów. Jest to partia konkurencyjna wobec politycznej formacji kanclerz Angeli Merkel. Między innymi domaga się porzucenia przez ten kraj waluty euro.

Konserwatyści mają inną wizję Europy. Nie scentralizowanej i etatystycznej, ale Europy narodów i ojczyzn. Te narody w unijnej hierarchii próbuje się spychać na margines, czego dowodem było obniżenie statusu prezydencji, którą każde państwo sprawuje rotacyjnie w Unii Europejskiej. W ubiegłym roku sześć miesięcy prezydencję sprawowali Włosi, a pod koniec czerwca prezydencję zakończy Łotwa. Mimo szumnych zapowiedzi, Unia Europejska na arenie międzynarodowej nie mówi jednym głosem. W zderzeniu z najważniejszymi problemami, jak rosyjska agresja na Ukrainie, masowa, nielegalna imigracja z Afryki i Bliskiego Wschodu, mało widoczny jest nie tylko przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, ale także wysoka przedstawiciel UE ds. zagranicznych, Włoszka, Federica Mogherini. A to właśnie jej kraj najbardziej narażony jest na uderzenia pierwszej fali nielegalnej imigracji. Tuż przed wakacjami trwa festiwal spekulacji związanych z Grecją - wyjdą, nie wyjdą z Unii, zbankrutują, czy otrzymają kolejną transzę pożyczki? To w tej chwili kwestia priorytetowa nie tylko dla krajów strefy euro, ale i całej Unii, szczególnie dla wszystkich turystów, którzy wybierają się tam na wakacje.

A propos wakacji, wszystkim Państwu, życzę dobrego i spokojnego wypoczynku i do zobaczenia po przerwie wakacyjnej.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł