W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Ile siedzib Europarlamentu?

9 stycznia 2012

Komentarz prof. Mirosława Piotrowskiego dotyczący konieczności istnienia siedziby Parlamentu Europejskiego w Strasburgu.

Ile potrzebnych jest siedzib Parlamentu Europejskiego? Na ten temat od wielu lat toczy się energiczna dyskusja. Przypomnieć należy, że kulminacją prac Parlamentu Europejskiego są sesje plenarne, które odbywają się w Strasburgu oraz Brukseli. Są one obowiązkowe dla każdego z europosłów. Posiedzeń w Strasburgu jest 12 w ciągu roku. Jest to uregulowane poprzez Traktat z Francją, w którym Francuzi zagwarantowali sobie, że takich spotkań w Strasburgu odbywa się 12 w ciągu roku i aby nie naruszyć Traktatu Parlament musi się z tego wywiązać. Przypomnę, że w zeszłej kadencji zawalił się sufit w PE w Strasburgu i wówczas potrzebna była zgoda prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego, aby posiedzenie plenarne wyjątkowo odbyło się w Brukseli, gdzie mamy podobną, dużą salę i technicznie jesteśmy przygotowani do tego typu posiedzeń. Problemem była natomiast interpretacja – czy zawalenie się sufitu należy interpretować jako usterkę techniczną, czy też katastrofę budowlaną, bo tylko w przypadku tej drugiej możliwa jest absencja w Strasburgu.

Ponad siedem lat temu, kiedy zostałem wybrany posłem do PE, w swoim pierwszym wystąpieniu zaapelowałem o likwidację siedziby PE w Strasburgu albo w Brukseli, gdyż dwie siedziby są nieracjonalne i zbyt kosztowne. Samo przewożenie dokumentów do Strasburga kosztuje wszystkich podatników ponad 200 mln euro rocznie. Wielu wskazuje na absurd tej sytuacji, ale jak wspomniałem, kwestia ta uregulowana jest w Traktacie z Francją, wobec tego Francja musiałaby się zgodzić, aby Parlament się stamtąd „wyprowadził”. Fakt ten pociągnąłby za sobą wypowiedzenie Traktatu i ponowne jego zatwierdzenie, a Francuzi nie chcą tego z kilku powodów. Po pierwsze ze względów ekonomicznych, bo posłowie i instytucje tam umieszczone dostarczają wielu środków finansowych  -  noclegi, hotele, taksówki, restauracje, itd. Z tego żyje miasto Strasburg. Drugi powód to kwestia prestiżu. Francuzi chcą mieć instytucje unijne u siebie i skoro jest to zagwarantowane, będą się przy tym upierać. Każdy z krajów, przynajmniej tych dużych, coś dla siebie załatwia. Przypomnę, że Wielka Brytania uzyskała tzw. rabat brytyjski. Przypomnieć należy, że w zeszłej kadencji zebrano ponad milion podpisów pod petycją, aby zlikwidować siedzibę PE w Strasburgu, ale to nic nie dało. Włoski poseł polskiego pochodzenia Jaś Gawroński, zaproponował kiedyś, że tylko strajk europosłów, polegający na kilkakrotnej absencji w Strasburgu mógłby przynieść pozytywny efekt. Jak na razie posłowie nie zdecydowali się na takie wyjście i nie ma w tej sprawie jednomyślności, bo niemal wszyscy Francuzi są za utrzymaniem siedziby PE w Strasburgu. Obecnie przy okazji propozycji ponownego otwarcia Traktatu Lizbońskiego czy tworzenia Unijnego Paktu Fiskalnego, wielu postuluje zredukowanie liczby siedzib Parlamentu Europejskiego, brytyjski poseł Nirj Deva, startujący właśnie w wyborach na szefa Parlamentu, głównym hasłem swojej kampanii uczynił konieczność likwidacji siedziby tej instytucji w Strasburgu. Czas pokaże. Wybory odbędą się w tym miesiącu na pewno jeszcze w Strasburgu.

Mirosław Piotrowski