W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Brukselska trampolina

31 maja 2015

Parlament Europejski, Komisja Europejska i Rada, mające siedziby w Belgii, dla jednych stanowią początek kariery, dla innych polityczną emeryturę, a jeszcze dla innych polityczną trampolinę. Z Brukseli bowiem odbić się można zdobywając ważne urzędy i stanowiska w krajach członkowskich Unii, ale równie sprężyście można na stanowiska unijne powrócić. Blisko rok w Parlamencie Europejskim zasiadał europoseł Andrzej Duda, który został wybrany prezydentem Polski.  Miejsce jego zajmie kolejna osoba z listy, która uzyskała największą liczbę głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego w okręgu, w którym startował.

Wielu naszych europosłów, także obecnie, stara się objąć ważne stanowiska i urzędy w swoich krajach, jak chociażby Marine Le Pen, córka Jean-Marie Le Pena, byłego przywódcy Frontu Narodowego, która przygotowuje się do walki o prezydenturę we Francji. Kilka lat temu łotewski europoseł Valdis Dombrovskis z ław naszego Parlamentu przeskoczył na stanowisko premiera Łotwy, aby rok temu ponownie wrócić do naszej Izby. Nie zagrzał tu długo miejsca, odbijając się stąd po kilku miesiącach do Komisji Europejskiej, gdzie nie tylko objął tekę komisarza, ale także został jej wiceprzewodniczącym. W ubiegłej kadencji wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego został grecki europoseł Stawros Lambrinidis. Dwa lata po wyborze zamienił on miejsce w naszej Izbie na fotel ministra spraw zagranicznych Grecji. Decyzja okazała się ryzykowną, gdyż pięć miesięcy później w Grecji upadł rząd, a wspomniany kolega nie był już ani europosłem, ani ministrem. Przy pomocy unijnych kolegów zdołał się jednak szybko odbić i objąć stanowisko Specjalnego Przedstawiciela Unii ds. Praw Człowieka. Wcześniej jeszcze inny europoseł z Finlandii Alexander Stubb opuścił Parlament Europejski i został ministrem spraw zagranicznych Finlandii, a następnie jej premierem.

Inni europejscy premierzy natomiast przeskakują na brukselskie stanowiska. Na trzecią już kadencję w Parlamencie Europejskim wybrany został były polski premier Jerzy Buzek. Od wielu lat w naszych ławach zasiada były belgijski premier Guy Verhofstadt, który jest przewodniczącym grupy liberałów. Posłem do  Parlamentu Europejskiego był też były premier Francji Michel Rocard, z którym spotykaliśmy się podczas posiedzeń Komisji Spraw Zagranicznych. W tej samej komisji pracował europoseł Vytautas Landsbergis, który wcześniej był prezydentem Litwy. W innym kierunku udała się jego rodaczka Dalia Grybauskaite, która w Komisji Europejskiej sprawowała najpierw funkcję komisarza ds. budżetu, a zaraz po zakończeniu kadencji została wybrana prezydentem Litwy. Wielu europosłów, także polskich, nie gardzi stanowiskami ministerialnymi.  Przed laty z brukselskiego Parlamentu do rządu Jarosława Kaczyńskiego doskoczyła Anna Fotyga, obejmując tekę ministra spraw zagranicznych, a europoseł Michał Kamiński trafił do kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Oboje później wrócili do europarlamentu. Podobną tendencję obserwowaliśmy w rządzie Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Z Brukseli wyjechało dwoje europosłów, obejmując teki ministra Obrony Narodowej oraz Szkolnictwa Wyższego.

Podobna dynamiczna wymiana ma miejsce w Komisji Europejskiej i Radzie. Przez ostatnie dziesięć lat szefem Komisji Europejskiej był Portugalczyk José Manuel Barroso, który przed objęciem stanowiska pełnił funkcję premiera swojego kraju. Od blisko roku szefem Komisji Europejskiej jest były premier Luksemburga Jean-Claude Juncker. Pierwszym przewodniczącym Rady Europejskiej wybrano Hermana Van Rompuya, który dopiero co kończył urzędowanie jako premier Belgii. Po raz pierwszy jednak już w trakcie sprawowania funkcji premiera swoje stanowisko porzucił Donald Tusk, emigrując do Brukseli, gdzie objął stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.

W wielu komentarzach i politycznych spekulacjach pojawiały się informacje, że po skończeniu kadencji Tusk zamierza wykorzystać europejską trampolinę, aby przeskoczyć na fotel prezydenta Polski, który po drugiej kadencji uwolni mu były partyjny kolega Bronisław Komorowski. Zdarzyło się jednak inaczej. Nieoczekiwanie miejsce to właśnie zajął europoseł z konkurencyjnej formacji politycznej. Tusk może być wybrany maksymalnie na dwie kadencje (dwa razy po dwa i pół roku), czyli łącznie na pięć lat. Wielu zastanawia się, czy już upatruje on sobie inne stanowisko, czy też zamierza skończyć, tak jak jego poprzednik Herman Van Rompuy, na politycznej emeryturze.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł