W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Bezradność

15 lutego 2015

W minionym tygodniu w Strasburgu obradował Parlament Europejski. W zaplanowanej agendzie znalazło się wiele bardzo istotnych kwestii. Po dość burzliwych debatach i głosowaniach dominuje jedno wrażenie - bezradności. Zaczęło się jednak od Jałty, a właściwie od storpedowania inicjatywy przeprowadzenia debaty na temat mijającej właśnie 50-tej rocznicy konferencji w Jałcie, która na kilkadziesiąt lat podzieliła Europę. Zwyciężyli przeciwnicy i ich argument, że kwestie te należy pozostawić wyłącznie historykom, a nie angażować Parlament Europejski.

Osobiście uważam, że przeważył strach przed porównaniem ówczesnych metod podziału strefy wpływów z tym, co dzieje się obecnie w Europie, szczególnie w kontekście wydarzeń na Ukrainie. Temu zagadnieniu była poświęcona jedna z debat. Sprawa ukraińska przebijała się też w trakcie omawiania przygotowywanego nieformalnego szczytu Unii Europejskiej. Szefowie rządów i państw Unii zajęci są obecnie sytuacją polityczną w Grecji, która po wyborach domaga się renegocjacji i redukcji swoich długów. Większość europosłów stoi na stanowisku, że pacta sunt servanda, czyli umów się dotrzymuje i domagają się zwrotu długu, niekiedy już nie jako cała Unia Europejska, ale w imieniu poszczególnych krajów. Przykładem chociażby austriacki europoseł, który na sali plenarnej domagał się zwrotu przez Grecję dla swojego kraju 6 miliardów euro.

W minioną środę Parlament debatował nad, jak to nazwano, kryzysem humanitarnym w Iraku i Syrii, szczególnie w kontekście Państwa Islamskiego. Zabierając głos na forum Parlamentu w tej sprawie przypomniałem, co oznacza w tym wypadku kryzys humanitarny. Nie tylko wewnętrzne przymusowe przesiedlenia oraz emigrację miejscowej ludności, ale  zaplanowane okrutne mordowanie chrześcijan, a także innych mniejszości religijnych w Syrii i Iraku, o czym przypomnieliśmy w artykule 4 i 7 rezolucji przygotowanej przez naszą grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Podkreśliłem, że we wrześniu ubiegłego roku nasz parlament przegłosował podobną rezolucję, a problem cały czas tylko się pogłębia. Chrześcijanie, którzy nie chcą przejść na Islam są okrutnie mordowani. Odnotowuje się wypadki obcinania głów. Dlatego, jak wskazywałem, potrzebne są szybkie, konkretne działania. Po pierwsze to zablokowanie wyjazdu ochotników z Unii Europejskiej, zasilających szeregi islamskich bojowników, którzy dokonują tych straszliwych mordów. Po drugie to odcięcie finansowania tzw. Państwa Islamskiego, które płynie nie tylko z Arabii Saudyjskiej. Wobec dotychczasowej bezradności struktur Unii Europejskiej w tym względzie zaapelowałem, aby Parlament Europejski skłonił rządy tych krajów członkowskich Unii, które mają dobre kontakty ze sponsorami tzw. Państwa Islamskiego, do zaprzestania tego procederu. W trakcie innej debaty jeden z europosłów, nawiązując do radykalizacji części mniejszości muzułmańskiej zamieszkującej kraje Unii Europejskiej, stwierdził, że to nasze społeczeństwo, czyli Unii Europejskiej, jest "wylęgarnią terrorystów", wskazując, że jest to pokłosie ubóstwa i braku perspektyw wielu obywateli UE.

Podczas minionej sesji w Strasburgu Parlament Europejski pochylił się też nad raportem Senatu Stanów Zjednoczonych dotyczącym stosowania tortur przez CIA. Wyraził m.in. "oburzenie przerażającymi technikami przesłuchiwania, które stosowano w czasie nielegalnych operacji antyterrorystycznych", które zdecydowanie potępił. Zwracano też uwagę na panujący "klimat bezkarności w odniesieniu do programów CIA". Głosowanie nad tym raportem było de facto wyłącznie wyrazem emocji wobec dotychczasowej polityki USA. Dokument został przyjęty, ale jak pokazało głosowanie, liczba antyamerykańsko nastawionych europosłów zmniejszyła się. Przegłosowano także rezolucję w sprawie środków zwalczania terroryzmu. Niestety poza potępieniem wszelkich aktów terrorystycznych i promowania terroryzmu, niewiele w niej konkretów. Między innymi wiele w niej wezwań o aktywne propagowanie globalnego partnerstwa przeciw terroryzmowi.

Biorąc pod uwagę wszystkie przeprowadzone debaty i głosowania, jak wspomniałem wcześniej dominującym odczuciem jest bezradność. Dlatego większa odpowiedzialność spada na decyzje podejmowane wewnątrz poszczególnych krajów członkowskich UE.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł